Historia przełomowych technologii zwykle zaczyna się od rywalizacji wizjonerów. Pod koniec XIX wieku taką rolę odegrali Nikola Tesla i Thomas Edison, których wynalazki ukształtowały fundamenty współczesnej energetyki. Edison, zwolennik prądu stałego, uzyskał swój pierwszy patent już w 1869 roku – US90,646 „Electric Vote Recorder”, który zapoczątkował jego imponujące portfolio innowacji. Tesla natomiast, przyszły propagator prądu przemiennego, swój pierwszy amerykański patent otrzymał w 1888 roku – US381,968 „Electro Magnetic Motor”, otwierając drogę do rewolucji w przesyle energii elektrycznej. Ich rywalizacja dotyczyła sposobu wykorzystania energii elektrycznej, a łączyła ich jedna idea: opanowanie sił natury i przekształcenie ich w użyteczną dla ludzkości Energię. Ponad sto pięćdziesiąt lat później podobna ambicja przyświeca chińskim naukowcom pracującym nad kontrolowaną fuzją jądrową.
Chiny od lat intensywnie rozwijają technologię kontrolowanej fuzji jądrowej, której celem jest odtworzenie procesów zachodzących w jądrze Słońca. Najbardziej znanym projektem jest tzw. „Tokamak EAST”, czyli Experimental Advanced Superconducting Tokamak, często określany jako „sztuczne Słońce”. Jest to reaktor badawczy fuzji jądrowej, który ustanowił już światowe rekordy, utrzymując plazmę o temperaturze ponad 100 milionów stopni Celsjusza przez kilkanaście minut, a także osiągał gęstości plazmy wcześniej uważane za niemożliwe, Stanowi to przełomowy krok w stronę przyszłych elektrowni fuzyjnych opartych o kontrolowaną fuzję termojądrową.
Podobnie jak w czasach Tesli i Edisona, rozwój nowej ery energetyki jest ściśle powiązany z ochroną własności intelektualnej.
Chińskie ośrodki badawcze pracowały nad uzyskaniem licznych praw wyłącznych, związane z technologiami tokamaków, m.in.: wzór użytkowy numer CN216719507U – „A tokamak fusion device”, opisujący konstrukcję reaktora fuzyjnego wraz z układem cewek magnetycznych i komory próżniowej czy zgłoszenie patentowe z 2021 roku, numer CN113643828A – „Artificial sun device”, dotyczący urządzenia określanego jako „sztuczne Słońce”, skupiającego się na stabilizacji plazmy i jej długotrwałym utrzymaniu.
Powyżej wskazane prawa wyłączne są jedynie formalnym potwierdzenie, że współczesna „rywalizacja wizjonerów” nie toczy się już między prądem stałym, a przemiennym, lecz między państwami i technologiami zdolnymi zapewnić niemal niewyczerpane źródło energii.
Gdyby dziś Nikola Tesla i Thomas Edison mogli zajrzeć do reaktora z chińskim „sztucznym Słońcem”, zapewne obaj zgodnie doceniłby bieżący stan techniki i możliwości jakie powstają dzięki pracy współczesnych wizjonerów. Edison prawdopodobnie zapytałby, ile kosztuje utrzymanie plazmy przez kilkaset minut i czy da się to szybko skomercjalizować, po czym swoim zwyczajem złożyłby wniosek o kolejny patent. Tesla natomiast, zapatrzony w rozgrzaną plazmę reaktora, uśmiechnąłby się pod wąsem, mówiąc, że „od dawna wiedział, iż energia kosmosu w końcu trafi na ziemie”. Jedno jest pewne: choć zmieniły się skale, temperatury i liczba zer w budżetach, duch innowacji pozostał ten sam – najpierw patent, potem rewolucja technologiczna.
Opr. Paulina Skorupa







